Info
Ten blog rowerowy prowadzi rolnik90 z miasteczka Krzyżowniki. Mam przejechane 25663.78 kilometrów w tym 492.63 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 21.06 km/h i się wcale nie chwalę.Suma podjazdów to 5020 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień2 - 2
- 2023, Sierpień2 - 0
- 2023, Lipiec3 - 2
- 2023, Czerwiec8 - 4
- 2023, Maj2 - 2
- 2020, Maj2 - 0
- 2020, Kwiecień5 - 1
- 2020, Marzec3 - 0
- 2020, Luty1 - 0
- 2020, Styczeń3 - 2
- 2019, Grudzień3 - 0
- 2019, Styczeń5 - 0
- 2018, Grudzień1 - 0
- 2018, Wrzesień5 - 0
- 2018, Sierpień10 - 0
- 2018, Lipiec4 - 3
- 2018, Czerwiec14 - 13
- 2018, Maj12 - 4
- 2018, Kwiecień11 - 29
- 2018, Marzec8 - 14
- 2018, Luty6 - 16
- 2018, Styczeń7 - 15
- 2017, Grudzień5 - 9
- 2017, Listopad3 - 7
- 2017, Październik5 - 23
- 2017, Wrzesień7 - 27
- 2017, Sierpień6 - 8
- 2017, Lipiec8 - 17
- 2017, Czerwiec10 - 4
- 2017, Maj14 - 33
- 2017, Kwiecień5 - 12
- 2017, Marzec9 - 39
- 2017, Luty6 - 17
- 2017, Styczeń8 - 45
- 2016, Grudzień6 - 19
- 2016, Listopad3 - 0
- 2016, Październik2 - 0
- 2016, Wrzesień8 - 13
- 2016, Sierpień9 - 18
- 2016, Lipiec14 - 9
- 2016, Czerwiec14 - 13
- 2016, Maj11 - 31
- 2016, Kwiecień8 - 22
- 2016, Marzec5 - 9
- 2016, Luty3 - 4
- 2016, Styczeń8 - 16
- 2015, Grudzień5 - 4
- 2015, Listopad4 - 7
- 2015, Październik6 - 17
- 2015, Wrzesień12 - 32
- 2015, Sierpień22 - 25
- 2015, Lipiec19 - 26
- 2015, Czerwiec21 - 43
- 2015, Maj21 - 18
- 2015, Kwiecień11 - 24
- 2015, Marzec4 - 6
- 2015, Luty4 - 1
- 2015, Styczeń11 - 5
- 2014, Grudzień5 - 0
- 2014, Listopad2 - 0
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień16 - 2
- 2014, Sierpień8 - 0
- 2014, Lipiec14 - 0
- 2014, Czerwiec10 - 1
- 2014, Maj13 - 0
- 2014, Kwiecień14 - 1
- 2014, Marzec6 - 10
- 2014, Luty6 - 2
- 2014, Styczeń2 - 0
- 2013, Sierpień1 - 0
- 2013, Lipiec2 - 1
Po Zmroku
Dystans całkowity: | 3204.43 km (w terenie 8.00 km; 0.25%) |
Czas w ruchu: | 144:56 |
Średnia prędkość: | 20.89 km/h |
Maksymalna prędkość: | 59.57 km/h |
Suma podjazdów: | 2445 m |
Suma kalorii: | 21015 kcal |
Liczba aktywności: | 55 |
Średnio na aktywność: | 58.26 km i 2h 47m |
Więcej statystyk |
- DST 20.88km
- Czas 00:54
- VAVG 23.20km/h
- VMAX 45.81km/h
- Sprzęt Kross Waryjot
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrót do Domu Po Nadmorskich Wojażach
Niedziela, 21 maja 2017 · dodano: 18.06.2017 | Komentarze 0
Godzina 2.40 nad ranem. Pozostało jedynie wrócić z dworca do domu. Chłód rano był masakryczny. Nie obyło się bez niespodzianek (awaria przedniej przerzutki) W domu byłem przed 4 - było już jasno.
- DST 23.31km
- Czas 01:00
- VAVG 23.31km/h
- VMAX 37.00km/h
- Sprzęt Kross Waryjot
- Aktywność Jazda na rowerze
Dworzec Główny Poznań
Sobota, 20 maja 2017 · dodano: 07.06.2017 | Komentarze 3
Najpierw z Krzyżownik na Dworzec Główny w Poznaniu, a następnie w poszukiwaniu sklepu nocnego by kupić piwko na podróż;-)
Święty Marcin Nocą © rolnik90
- DST 61.01km
- Czas 12:06
- VAVG 11:53min/km
- Kalorie 4354kcal
- Aktywność Chodzenie
Ekstremalna Droga Krzyżowa
Piątek, 7 kwietnia 2017 · dodano: 14.04.2017 | Komentarze 5
Czym Jest Ekstremalna Droga Krzyżowa? Odpowiada pomysłodawca Ksiądz Jacek "Wiosna" Stryczek:
Wybrałem trasę do mojej parafii czyli do Tulec. Jest to najdłuższa trasa w Wielkopolsce (około 60 km) Rozpoczynamy Mszą Świętą o godzinie 18:00 w Sanktuarium św. Józefa oo. Karmelitów na ul. Działowej 25 w Poznaniu. Przed mszą idę odebrać pakiet czyli rozważania w formie książeczki i opis trasy. Po mszy taka niepewność: iść? Czy czekać na innych? Było tuż przed godz. 19. Myślę: nie ma na co czekać, idę przed siebie. Do pierwszej stacji można rozmawiać więc piszę ostatnie smsy do żony. Pada Przelotny deszcz. Czuje ekscytację jakbym jechał rowerem nad morze:-)
† STACJA I – Obraz Matki Bożej Częstochowskiej na kościele św. Boromeusza - 2,60 km. Od tej pory obowiązuje reguła milczenia. Nie można ze sobą rozmawiać. Przekraczam strefę komfortu. Mimo deszczu idzie się dobrze. Jestem liderem do drugiej stacji w Koziegłowach docieram jako pierwszy. † STACJA II – Krzyż przy ulicy Poznańskiej i Kanałowej (obok placu zabaw) - 8,00 km. Zrobiło się ciemno, przed wejściem w pierwszy odcinek leśny zakładam czołówkę. Miasto zostawiamy w tyle, robi się ascetycznie.
Teraz tylko ciemność, cisza, ja i ON. † STACJA III – Krzyż na skrzyżowaniu - Janikowo - 11,50 km. Jest nas czterech, cała reszta została daleko w tyle. Czytam rozważania na stojąco. Nie klęczę, ciągle pada, ale nie mam ochoty zakładać peleryny przeciwdeszczowej. Nikt tego nie robi. Czuje mega głód. Jadłem przecież w domu solidny posiłek. Może to przez dreszczyk emocji. Sam nie wiem. Za bardzo nie ma gdzie zrobić przerwy więc idę dalej.
† STACJA IV – Drewniany Kościół - Wierzenica - 14,95 km. Kościół był otwarty, czytam rozważania w środku. Jest to bardzo ładna świątynia. Pierwszy raz jestem w jej wnętrzach. Niedaleko Kościoła jest wiata ze stołami i ławkami. Tu robię pierwszą przerwę na jedzenie. Postój jest krótki. Idę do Wierzonki po ciemku. Wyłączyłem czołówkę, noc jest ciekawa. Bez światła robi się jeszcze bardziej ascetycznie. Jak się okazuje Wierzonka nie śpi, dopiero się budzi. Gruba impra na boisku przy dźwiękach Cypisa trwa. † STACJA V – Figura Matki Bożej - Wierzonka - 17,60 km. Pada coraz mocniej. Jest Ekstremalnie.
† STACJA VI – Krzyż na skrzyżowaniu - Wierzonka - 19,32 km. Jestem przed Dębogórą. Szybko czytam, sprawdzam mapę i wchodzę w las. Błoto jest masakryczne, ślizgam się. Po chwili błoto zmienia się w kamienie. Sił jednak nadal sporo. W końcu wychodzę na asfalt w Tucznie. Po 800 metrach: † STACJA VII – Krzyż - Tuczno - 24,50 km. Deszcz przestaje padać. Robię tu druga przerwę na przystanku autobusowym. Fajnie jest w tej ciszy, można zajrzeć w głąb siebie.
† STACJA VIII – Krzyż - Wronczynek - 28,40 km Znów idę po ciemku. Nie jestem sam - inni też tak robią. W drodze do Jerzykowa doganiam dwóch uczestników. Do † STACJA IX – Figura Chrystusa - Jerzykowo - 34,00 km docieram jako drugi z wszystkich uczestników. Jest już po północy, myślę o przerwie. Niestety za bardzo nie mam gdzie jej zrobić. † STACJA X – Figura Chrystusa – Biskupice - 36,10 km. Ta miejscowość również nie śpi. Na ulicach trochę penerstwa, a wszystko zapewne dzięki całodobowemu minimarketowi gdzie nie trudno o alko. Przy figurze ledwo przyklęknąłem. Przerwę zrobiłem po drugiej stronie drogi na chodniku. Wjechały kabanosy i ciepła herbata. Dorwał mnie lekki kryzys. Ledwo wstałem, ledwo szedłem. Ostygłem, zrobiło mi się zimno. Zanim wróciłem do właściwego rytmu byłem już przy: † STACJA XI – Figura Chrystusa – Uzarzewo - 39,60 km.
Robię czwartą przerwę. Organizm domaga się kalorii, Zjadam trochę czekolady i piję energetyka. Dalsza droga wiedzie przez Katarzynki do Gruszczyna. Po deszczu jest mnóstwo kałuż. Trzeba uważać, czołówka robi robotę. W Gruszczynie się mylę i medytuje rozważanie przy figurze Chrystusa zamiast przy: † STACJA XII – Figura Matki Bożej - Gruszczyn - 44,34 km. Nie ma w tym nic złego. Nie robię korekty, idę w stronę jeziora Swarzędzkiego.
Jest około czwartej nad ranem. Przy jeziorze początkowo idzie się fajnie. Z czasem zaczyna mi się ono dłużyć. Rowerem przejechanie tego odcinaka trwa chwilę. Jednak z buta to trwa w nieskończoność. Szczególne gdy ma się w nogach już ponad 45 km! W końcu docieram do krajowej 92. Myślałem by wejść na BP po gorącą kawę. Mając na uwadze, że każde zatrzymanie i rozpędzanie się na nowo to ból. Odrzuciłem ten pomysł w niepamięć. Przed krajówką niestety miałem czerwone światło. Próbowałem się nie zatrzymać, ale i tak ostygłem i do przedostatniej stacji ledwo doszedłem.
† STACJA XIII – Figura Chrystusa – ul. Kaczorowskiego - 50,25 km. Zmęczenie osiągnęło poziom: hard. Zrobiło mi się raźniej gdy okazało się, że kontemplujemy we czterech. Miasto powoli budziło się do życia. Cisze przerwały nadjeżdżające pociągi. Nastał czas na ostatnią przerwę przed Tulcami. Na szczęście obok był przystanek autobusowy. Nie śpieszyłem się, zjadłem resztę kabanosów, napiłem się ciepłej herbaty i w drogę. Zostało 10 km...
Znów szedłem powoli, nawet bardzo powoli. Było już jasno, wyłączyłem czołówkę na dobre. W pewnym momencie zauważyłem, ze ktoś mnie dogania. Nie jest to wyścig, ale pomyślałem: No ty już mnie nie wyprzedzisz;-) Dzięki temu człowiekowi zyskałem nowe siły i żwawo ruszyłem ku Kościołowi w Tulcach. (albo tylko mi się wydawało, że żwawo;-) Będąc na prostej przed lasem Tuleckim myślałem, że już żadna niespodzianka mnie nie czeka. Srogo się myliłem. Przez wycinkę drzew droga w lesie byłe mega rozjechana. Po deszczu zrobiło się błoto po kostki. Marsz zmienił się w coś w rodzaju gwiazdy tańczą na lodzie;-).
Buty zrobiły się ciężkie, ale w końcu znalazłem się na asfalcie na ulicy Poznańskiej. Byłem półtorej kilometra przed ostatnią stacją. Przyśpieszyłem i o 7 rano, po dwunastu godzinach od startu w końcu osiągnąłem ostatnią stację. Rozważania, czytałem w Kościele. Czułem mega zmęczenie, ale przecież o to chodziło:-) Tak zakończyła się moja pierwsza Ekstremalna Droga Krzyżowa. Było to wyzwanie, głębokie przeżycie, doświadczenie własnej słabości i chociaż ułamka ciężaru, jaki dźwigał Jezus podczas Swojej Drogi. Bo inaczej patrzy się na Jego cierpienie z ciepłej ławki, a inaczej gdy nogi odmawiają posłuszeństwa. Już dziś wiem, że w przyszłym roku również podejmę wyzwanie...
Ps. Bardzo podobały mi się rozważania EDK. Nie były to oklepane kościelne regułki. Nie są to cytaty z "mądrych" książek. Rozważania te nie tyle zostały dobrze napisane przez osoby świeckie, ile dobrze przeżyte. Mi najbardziej podobały się te z żoną (stacja 4) i rowerem (stacja 7). Dlatego je opublikuję:-) Całe rozważania można pobrać stąd: EDK 2017
W drodze © rolnik90
I choćbym szedł ciemną doliną zła się nie ulęknę © rolnik90
Stacja XIII EDK © rolnik90
Stacja XIII Figura Chrystusa, ul. Kaczorowskiego Swarzędz © rolnik90
Rozważania 1/2 © rolnik90
Rozważania 2/2 © rolnik90
Stacja 4 © rolnik90
Stacja 4 Część II © rolnik90
Stacja 7 © rolnik90
Stacja 7 Część II © rolnik90
- DST 57.14km
- Czas 02:41
- VAVG 21.29km/h
- VMAX 32.28km/h
- Sprzęt Unibike
- Aktywność Jazda na rowerze
Burger Tour - Bar Podzamcze Kórnik
Czwartek, 26 stycznia 2017 · dodano: 06.02.2017 | Komentarze 6
Elo:-) Plan na 2017 roku zakłada jedną wyprawę z cyklu Burger Tour na miesiąc.
Ogólnie ograniczam fast food do minimum dlatego zakładam, że poza tym cyklem szybkiego jedzenia nie tknę;-) Dopiero podczas siódmej odsłony postawiłem, że zawitam do mojego ulubionego miejsca z burgsami. Jest to Bar Podzamcze w Kórniku.
Ulubiony ponieważ jest najbliżej, przystępny cenowo i trzyma poziom.
Na miejsce dotarłem w zaledwie 20 minut. Jak sama nazwa wskazuje bar mieści się pod zamkiem. Z przypięciem roweru nie było problemu. Płot okalający arboretum nadaje się do tego idealnie. Wbijam do środka. Pierwsze co dostrzegam to, że każdy burger podrożał o 1 zł, ale za to jest teraz więcej mięsa bo aż 170 gram^^ Są to najtańsze burgery w prowincji poznańskiej więc narzekać nie można. Wystrój w środku całkiem ładny, jest kilka stolików gdzie można wygodnie usiąść. Na ścianie wisi duży telewizor. Dla mnie git.
Po krótkim namyśle zamawiam Gordona w składzie: jasna bułka, wół 170g, sałata lodowa, ser gorgonzola, pomidor, ogórek, ketchup i sos musztardowy. Jako drugiego wybieram nowość czyli Chorizo w składzie: jasna bułka, wół 170g, sałata lodowa, modra kapusta, kiełbasa chorizo, sos serowy chilli. Za każdego z nich płacę 14 zł.
Na moje danie czekam 12 minut. W pierwszej kolejności zabieram się za Gordona. Bułka jak zawsze świeża, dobrze trzymająca w ryzach resztę składników. Sałata przyjemnie chrupie. Ser gorgonzola robi tu cała robotę. I co najważniejsze kucharz nie żałował tego włoskiego, lekko pikantnego, pleśniowego sera. W połączeniu z dobrej klasy wołowiną jaka tu otrzymujemy i resztą dodatków moje oczekiwania zostały w pełni spełnione.
Kolejny burgs to Chorizo, Jeśli chodzi o bułkę, mięso i sałatę jak wyżej napisałem jest bardzo dobrze. Za to hiszpańska kiełbasa jest tym czymś ekstra. Jej pikantność w połączeniu z resztą składników daje dobry efekt. Aż chce się wziąć kolejnego gryza. Jedynie kapusta jest tylko lekko wyczuwalna, ale nie ona ma tu grać pierwsze skrzypce. Serowy sos jest przyjemny w odbiorze. Kolejny burger i kolejna trafiona pozycja.
Obydwa burgery w skali szkolnej oceniam na "4" i to mocne cztery. Żadnych minusów. Ale też żadnych przesadnych ochów i achów. Burgery te były bez efektu wow. Ale tak szczerze czy do odczuwania przyjemności z jedzenia potrzebuje by coś mi urwało dupę. Wychodzę z założenia, że nie. Przypominam, że Kórnik to małe miasto, a ceny są przystępne. Wolę dobrego burgera za 14 zł, niż płacić krocie za niewiele lepszego. W stosunku jakości do ceny Podzamcze daje radę.
Dodam jeszcze na koniec, że Paweł - właściciel baru jest prekursorem burgerów poza Poznaniem. Gdy w Kostrzynie, Swarzędzu, Środzie, Śremie nikt jeszcze nie myślał o serwowaniu tego dania Kuchni Amerykańskiej, Paweł już to robił.
Jest on człowiekiem otwartym dlatego chętnie słucha swoich klientów co za tym idzie Bar Podzamcze ciągle zmienia się na lepsze. Poza Burgerami można tam zjeść m.in. pizze na cienkim cieście i zestawy kebab lub obejrzeć wydarzenia sportowe i posłuchać muzyki na żywo. Jest to fajne miejsce, każdy znajdzie coś dla siebie. Ja serdecznie polecam.
Przypominam, że jest to blog rowerowy dlatego po konsumpcji, ruszyłem dalej w trasę. Objechałem w około Jezioro Bnińskie. Następnie będąc blisko domu stwierdziłem, że siły w nogach nadal sporo dlatego ruszyłem ku Spławiu by zobaczyć kościół św. Andrzeja Apostoła. Uczyniłem to dlatego ponieważ ostatnio dużo czytałem o Mycielskich i Kobylepolu, a należeli on do tej parafii. W ten sposób wyszła mi najdłuższa wycieczka w tym roku;-)
Ps. żeby nie było, że za każdym razem trafiam do dobrej burgerowni. Po gali Rowertouru (w zasadzie jeszcze w jej trakcie) udałem się do Świętej Krowy na ul Kwiatową 1 w Poznaniu. Zamówiłem tam BBQ który miał dobre mięso i świetny sos whiskey bbq na bazie jacka danielsa. Na tym kończy się dobre. Bułka była nie świeża, gumowa. Cebuli było za dużo i była zbyt grubo pokrojona. Pół wieczora odbijało mi się tą cebulą. Moi kompani również nie byli zadowoleni ze swoich burgerów. Zawód był spory.
Fotki:
Podzamcze Kórnik © rolnik90
Plakaty w Podzamczu © rolnik90
Burger Chorizo © rolnik90
Chorizo w Środku © rolnik90
Burger Gogdon © rolnik90
Gordon w Środku © rolnik90
Wisława Szymborska, Ławka i Kot © rolnik90
Kórnickie Prezenty © rolnik90
Kościół św. Andrzeja Apostoła Spławie © rolnik90
- DST 27.75km
- Czas 01:18
- VAVG 21.35km/h
- VMAX 32.71km/h
- Sprzęt Unibike
- Aktywność Jazda na rowerze
Noworocznie Tej!
Niedziela, 1 stycznia 2017 · dodano: 09.01.2017 | Komentarze 12
Niech te kilometry będą dobrym prognostykiem w nowym roku. Yo
Zimne Ognie © rolnik90
Pomnik Adam Mickiewicza w Krerowie © rolnik90
Stajenka w Krerowie nr 1 © rolnik90
Nowa Stajenka w Krerowie (nr 2) © rolnik90
- DST 45.24km
- Czas 02:05
- VAVG 21.72km/h
- VMAX 45.00km/h
- Sprzęt Unibike
- Aktywność Jazda na rowerze
Burger Tour - Muu Burger Swarzędz
Czwartek, 29 grudnia 2016 · dodano: 02.01.2017 | Komentarze 4
Na Osiedlu Czwartaków 24 w Swarzędzu niedaleko Tesco znajduje się ciekawa mała burgerownia o nazwie Muu. To co jest prezentowane na profilu fb tego lokalu jest na tyle zachęcające, że postanowiłem osobiście sprawdzić co w tych burgerach piszczy;-) Z dotarciem na miejsce nie było problemu. Rower przypiąłem tuż przed drzwiami lokalu więc miałem go na oku. W menu znajduje się 7 pozycji, z czego większość to klasyka. Budynek nie jest za duży, ale miejsc siedzących nie brakuje. Ważne info: można płacić kartą.
Jako pierwszego zamówiłem burgera Jajo w składzie: jasna bułka, mięso medium 160g, sałata rukola, ser cheddar, boczek, karmelizowana cebula, ketchup i sos chrzanowy. Całość prezentowała się dobrze. Bułka świeża dobrze trzymała cała kompozycję, rukola - mniam kto nie lubi rukoli? Mięso ideał, wysmażone z zewnątrz, lekko różowe w środku. Dobrze wysmażony boczek zawsze na propsie. Jedyne zabrakło jajka. Niestety skończyły się, a szkoda bo lubię moment gdy żółtko po drugim czy trzecim gryzie uroczo się rozpływa, łącząc z innymi składnikami. Mimo wszystko burger był świetny i o dziwo efekt wow wywołał sos chrzanowy (tak mi się wydaje, że chrzanowy;-) Jego ostrość połączona z karmelizowaną cebulą stworzyła idealny misz - masz.
Jako drugiego zamówiłem tradycyjnie BBQ w składzie: Ciemna bułka, mięso medium 160g, sałata lodowa, ser cheddar, pomidor, ogórek, boczek, karmelizowana cebula i sos bbq. Burgs ten był doskonały. bułka lekko zpieczona trzymała wszystko w ryzach jak należy, boczek i sałata przyjemnie chrupały. Wół był smaczny i soczysty, warzywa nie przeszkadzały a cebula i dobry sos dopełniały całości. Burgs ten powinien być przykładem dal innych lokali jak fachowo powinien smakować BBQ.
Z racji tego, że mój kolega również jadał w tym miejscu i zawsze chwalił, wiem że wysoka forma jaką dziś mi zaprezentowano nie jest wyjątkiem tylko regułą.
W skali szkolnej pierwszego burgsa oceniam na czwórkę z minusem (z jajkiem mogła by być piątka), a drugiego na piątkę. Ceny są przystępne a burger majster zna się na rzeczy.
Następnie by spalić wchłonięte kalorię pojeździłem jeszcze trochę po Swarzędzu i jego okolicach.
Muu Burger Swarzędz © rolnik90
Muu Burger Menu © rolnik90
Jajo Burger © rolnik90
Jajo Środek © rolnik90
BBQ Burger © rolnik90
BBQ Środek © rolnik90
Wesołych Świąt Życzy Swarzędz © rolnik90
Choinka Swarzędzka © rolnik90
- DST 27.70km
- Czas 01:18
- VAVG 21.31km/h
- VMAX 40.16km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt Unibike
- Aktywność Jazda na rowerze
Po Piwko #9/2016
Środa, 14 grudnia 2016 · dodano: 27.12.2016 | Komentarze 2
W końcu znalazłem czas i chęci by pokręcić trochę korbą:-) Postanowiłem, że wybiorę się do sklepu piwnego/wypożyczalni dvd w Swarzędzu na ul. Piaskową 2. Celem zakupu były christmas ale czyli piwa świąteczne. Zakupiłem Kolędnika z browaru Profesja, Gwiazdora z browaru Gościszewo, Jurajskie Świąteczne z browaru Na Jurze oraz Misia Wojtka z browaru Wrężel. Zamiast ostatniego piwa miało być Świąteczne z browaru Largus, ale niestety jeszcze nie było go w sprzedaży.
W drodze powrotnej uczestniczyłem w bardzo nie przyjemnym zdarzeniu. Jadąc w miejscu gdzie akurat nie ma lamp drogowych wyskoczył na mnie sporych rozmiarów pies i zaczął mnie gonić. Jeszcze nigdy się na rowerze tak nie przestraszyłem. Na szczęście dałem radę uciec, a że jestem bez formy, zmachałem się masakrycznie. Strach pomyśleć co by było gdyby zamiast mnie pojawił się tam jakiś pieszy...
Piwa Świąteczne © rolnik90
- DST 144.01km
- Czas 06:24
- VAVG 22.50km/h
- VMAX 45.81km/h
- Sprzęt Kross Waryjot
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierścień Rowerowy Dookoła Poznania Nocą
Sobota, 20 sierpnia 2016 · dodano: 29.10.2016 | Komentarze 5
W 2014 roku
pierwszy raz przejechałem trasę pierścienia wraz z moim towarzyszem Łukaszem i to rowerem trekingowym! Szlak
ten na tyle nam się spodobał, że postanowiliśmy w 2015 roku go powtórzyć z tym, że w odwrotnym kierunku;-) By nie było nudy plan tegoroczny zakładał
objazd nocny.
Spotkaliśmy się w Tulcach i po krótkich zakupach w Żabce ruszyliśmy
w trasę. W Gowarzewie zaliczyłem pierwszą glębę w tym roku. W skutek braku
komunikacji zderzyliśmy się. Mi oczywiście nic się nie stało, cały impet
przyjął na siebie Łukasz i jak zwykle się poodzierał;-) Pierwszą drogę polną
zaliczamy przed Kostrzynem. Mimo dobrych czołówek jedzie się gorzej niż za
dnia. Nogi mamy jakieś z betonu, męczymy się, jedzie się ciężko i tak aż do
Dąbrówki Kościelnej.
W miejscowości tej robimy pierwszą przerwę na jedzenie.
Jak się okazuje pauza ta ma na nas mega pozytywny wpływ. Zyskujemy nowe siły i
dalej jedzie nam się już bardzo dobrze. Za Zelonką spotykamy duże stado danieli
- grubo ponad 20 sztuk. Ciekawe to było doświadczenie gdy w totalnych ciemnościach
widzisz tylko świecące się oczy tak sporego stada. Przez całą puszczę jedzie
się wyśmienicie, bezstresowo. W końcu docieramy do Biedruska gdzie robimy fotki
przed pałacem. Omijając poligon przez który legalnie można jechać tylko za dnia
docieramy do Suchego Lasu gdzie na stacji benzynowej robimy przerwę na ciepłą
kawę.
Przerwa kolejny raz dobrze na nas podziałała. Jednak zaczęło nas martwić
coraz bardziej zachmurzone niebo. Przed Lusowem zaczęło padać. Prognoza nie
zostawiała złudzeń miało być gorzej i było. W tym miejscu postanowiliśmy przerwać
wyprawę i wrócić do domu najkrótszą drogą. Mimo niekorzystnych prognoz cieszę
się, że podjęliśmy wyzwanie i objechaliśmy większą część pierścienia noca jako pierwsi
wśród bajkstatowych znajomych;-)
Poznań nocą również okazał się fajny dlatego niczego nie żałuję. Z Łukaszem rozstałem się przy rondzie Rataje. Dalej każdy ruszył
solo w swoja stronę. Chwilę po tym padła mi czołówka. Jazda w ciemności przez las pomiędzy
Maltą, a Kobylepolem była sporym wyzwaniem, ale jakoś dałem radę. Aż do domu towarzyszyła
mi mżawka. Noc jedna była na tyle ciepła, że cały czas jechałem ubrany na
krótko.
Trasa: tutaj
Dąbrówka Kościelna Nocą © rolnik90
Rolnik & Łańcuch © rolnik90
Zielonka © rolnik90
Drogowskaz na Szlaku © rolnik90
Spontanicznie © rolnik90
W Biedrusku © rolnik90
Potrzeba Matką Wynalazków © rolnik90
Suchy Las © rolnik90
Kiekrz © rolnik90
Malta Nocą © rolnik90
Zytnia Tulce © rolnik90
Wschód Słońca © rolnik90
21082016
- DST 20.00km
- Czas 00:53
- VAVG 22.64km/h
- VMAX 51.05km/h
- Sprzęt Unibike
- Aktywność Jazda na rowerze
PKP Poznań - Krzyżowniki
Sobota, 30 lipca 2016 · dodano: 23.08.2016 | Komentarze 0
- DST 339.76km
- Czas 13:29
- VAVG 25.20km/h
- VMAX 51.05km/h
- Kalorie 11200kcal
- Podjazdy 2121m
- Sprzęt Unibike
- Aktywność Jazda na rowerze
Nad Morze w 1 Dzień: Krzyżowniki - Gdańsk
Sobota, 30 lipca 2016 · dodano: 09.08.2016 | Komentarze 4
Po raz drugi nad morze i drugi rok z rzędu:-) Już w zeszłym roku postanowiłem, że celem będzie Gdańsk - ładne miasto z wieloma atrakcjami. Z Łukaszem moim etatowym towarzyszem umówiłem się tak, że pojadę po niego autem i wspólnie ruszymy z Krzyżownik. Najpierw wariantem serwisówkowym docieramy do Gniezna. Całkiem przypadkowo drugi raz w tym roku spotykam tutejszą ekipę w składzie: Kuba, Mateusz i Pan Jurek. Chwilę pogadaliśmy, życzyli nam powodzenia, po czym ruszyliśmy dalej. Aż do Jastrzębowa jechaliśmy na pamięć. Dalej zaczęło się nawigowanie z kartki z podpowiedziami.
Pierwszą przerwę na uzupełnienie kalorii robimy na rynku w Żninie na przeciw XV. wiecznej wieży ratuszowej. Standardowo wjeżdżają kabanosy z bułką, a do tego banan i batonik. Zrobiło się już ciemno więc na kasku ląduje czołówka. Świecimy się tak mocno, że auta z naprzeciwka myślą, że mijają inny samochód;-) I bardzo dobrze, widoczność na drodze jest bardzo ważna. Następne miasto po drodze to Szubin, przez który bez żadnego postoju szybko przejeżdżamy. Przed miejscowością Tur robimy sik-pauze. Łukasz ma na sobie kamizelkę odblaskową przypominającą policyjną. Niezłą miałem bekę jak samochody bardzo mocno zwalniały myląc nas ze służbami mundurowymi;-)
Pierwszy krótki odcinek drogi polnej zaliczyliśmy między miejscowościami Brzózki i Potulice. Droga ta była dziurawa i nierówna, za to wzdłuż niej znajdowało się bardzo dużo drewnianych rzeźb, które skutecznie przyciągały nasz wzrok i umiliły nam jazdę. W tym momencie średnia spadła trochę poniżej 27 km/h. Jednak i tak była na wysokim poziomie - czego się nie spodziewaliśmy. Kolejną przerwę na jedzenie robimy gdzieś w połowie drogi między Kanałem Bydgoskim, a Tucholą.
W wsi Mąkowarsko wbijamy na drogę wojewódzka nr 237, którą jedziemy aż do Czerska, czyli pokonujemy ponad 50 km. W Tucholi napotykamy upragnioną stację benzynową. Kupujemy dużą gorącą kawę, wodę i różne batony. Niestety na nic ciepłego do zjedzenia nie mogliśmy liczyć, ponieważ ta stacja po północy nie prowadzi gastronomi. Jest trzecia nad ranem, a ja dopiero ubieram koszulkę z długim rękawem i leginsy. Noc okazała się bardzo ciepła, jechało się przyjemnie.
W Czersku kolejna przerwa - chyba najdłuższa na trasie. Jest już jasno i znajdujemy się już w woj. Pomorskim. Na Orlenie w końcu dorwałem upragnione ciepłe hot dogi. Niestety zapomniałem mojej karty Vitay i zmuszony byłem za nie zapłacić. Z reguły mam je za darmo z punktów z owej karty. Siedziało się fajnie lecz musieliśmy ruszyć dalej. Jeszcze kawał drogi był przed nami. Za Czerskiem zaczynają się już Kaszuby które mocno dały nam się we znaki. Nie dosyć, że dużo podjazdów to jeszcze lokalne asfalty nie grzeszyły równością.
Widokowo było fajnie, gdyż wjechaliśmy w Wdzydzki Park Krajobrazowy. Druga rzecz, która mi się podobała to nazwy miejscowości. Oprócz oficjalnej mowy były one zapisane po kaszubsku. Niebo się zachmurzało, ale czuliśmy, że to nasz dzień. Nic złego nie mogło nas spotkać i taż tak było;-) W końcu dojechaliśmy do drogi 221. Byliśmy około 50 km przed Gdańskiem. Zaliczyliśmy ostatnią przerwę na jedzenie i ruszyliśmy do naszego celu. Pagórki niestety się nie skończyły, a najczęściej biegły w górę, a nie w dół. Masakra, trasa była trudniejsza niż rok temu do Kołobrzegu.
Te ostatnie 50 km miałem wrażenie, że ciągnie się w nieskończoność. Kilka razy myśleliśmy, że mijamy już tablicę Gdańska, a okazywało się, że to np. "Gdańsk 15". Ale cel w końcu stał się nieunikniony. Tablica osiągnięta, szybkie foto i jedziemy na stare miasto. Tam tyle ludzi, że o ja pierdole! O jeździe rowerem w tym miejscu nie było mowy. Pstryknęliśmy obowiązkową fotkę przy fontannie Neptuna i udaliśmy się na zasłużony obiad:-) Po obiedzie postanowiłem, że kupimy bilety by później bezstresowo wsiąść do pociągu. I tu stało się coś, czego się nie spodziewaliśmy. Wszystkie miejsca na pociąg z rowerem o godz: 18; 22 i 6 rano dnia następnego zostały już wykupione! Wieczorne połączenia z przesiadkami tez miały już wykupione miejsca. Jedyny skład, którym mogliśmy wrócić był już za godzinę:-O Nie było opcji na nocleg, więc niestety tym pociągiem wróciliśmy do domu:-(
Pojechaliśmy nad morze i go nie zobaczyliśmy. Droga okazała się celem. Wielka szkoda, ale cóż nic nie zrobię, buta nie zjem. W planie mieliśmy pojechać w takie miejsca jak: port, Energa Arena, plaża/molo w Brzeźnie i cmentarz, gdzie spoczywa dziadek mojej żony. Godzinę czasu, jaka nam została wykorzystaliśmy na wypicie zasłużonego zimnego piwa w Browarze Lubrow. Najpierw Kolejami Pomorskimi udaliśmy się do Bydgoszczy. Tam ponad godzinę czekaliśmy na pociąg do Piły. Swoją droga Bydgoszcz ma bardzo ładny nowoczesny dworzec. Składy do Piły i do Poznania zatrzymywały się na każdej stacji wiec podróż mocno się wydłużyła. Na dworcu w Poznaniu zameldowaliśmy się dopiero po 21. Stąd zostało mi około 20 km rowerem do domu.
Słowem podsumowania: trasa ze względu na liczne podjazdy do łatwych nie należała. Dystans zacny, bo rekordowy:-) A gdyby nie problemy z pociągiem było by o co najmniej 30 km więcej! Wiatr, jeśli nie pomagał to przynajmniej nie przeszkadzał. Nasza średnia to też wielkie zdziwienie liczyłem na coś w okolicach 23 km/h. W tym aspekcie pozytywnie się zaskoczyłem. Dzięki Łukasz, ze mi towarzyszyłeś, bez Ciebie nie było by to możliwe. Znów to zrobiliśmy, znów daliśmy radę, Yeah! Podziękowania również dla naszych żon, że nie miały większych obiekcji:-) I dzięki również dla Sebka za wykreślenie tak świetnej trasy. Pozdro Dla Wszystkich Czytających Te Wypociny. YO:-)
Fotorelacja:
Tu jeszcze piękni i młodzi © rolnik90
W Trasie Tej © rolnik90
Serwisówkowym szlakiem © rolnik90
Spotkani Bike Ziomale © rolnik90
Wiatrak Jastrzębowo © rolnik90
Prawie Zachód © rolnik90
Reklama Dźwignią Handlu © rolnik90
Rynek w Żninie © rolnik90
Wieża Ratuszowa Żnin © rolnik90
Grzeczna Panna © rolnik90
Drewniana Figura © rolnik90
Świecący się Łukasz © rolnik90
Nasz Towarzysz © rolnik90
Jazda Nocą © rolnik90
Zmęczony, ale zadowolony © rolnik90
Pomorskie Zdobyte © rolnik90
Województwo Pomorskie © rolnik90
Odpoczynek na Orlenie © rolnik90
Wdzydze Tucholskie © rolnik90
Efekty Mgły © rolnik90
Gdzieś po drodze © rolnik90
Łukasz Odpoczywa © rolnik90
Gdańsk Zdobyty © rolnik90
Stare Miasto Gdańsk © rolnik90
Fontanna Neptuna © rolnik90
Pils z Browaru Lubrow © rolnik90
Dystans © rolnik90
Czas Jazdy © rolnik90
PKP Bydgoszcz - Piła © rolnik90